Linki

czerwiec 4th, 2008

Downhill - moja pasja

A oto nie za długa historia o tym co freeride a więc kolarstwo grawitacyjne, określają to różnie, może nam zaproponować.
Na tą chwilę każdy biker czeka jak małe dziecko na prezenty w wigilię.
No chociaż ci którzy nie lubią brudzić się w zimie. Chwila kiedy trzeba w końcu wyciągnąć rower z zimowego letargu. Sezon. Tak właśnie: sezon. Kiedy wszystko obok nas staje się kolorowe, a słonko nieźle przypieka.
Ja i reszta paczki również czekaliśmy na tą chwilę długą brrr mroźną porę. Wyciągnęliśmy nasze rowery i udaliśmy się w miejscowe lasy sprawdzić czy nic w naszych maszynach nie zardzewiało. W końcu w planach była niezła wycieczka.
W tym roku nasz target - Sudety. Dlaczego?. Ano dlatego, że góry są miejscem, w którym rower górski ma się najlepiej. Szklarska Poręba, Karpacz to nieliczne miejsca, jakie chcieliśmy odwiedzić, aby poczuć czym jest naprawdę downhill.
Zerwaliśmy się skoro świt. Spakowaliśmy nasze maszyny do szalonych ewolucji na pakę nienajnowszego już poloneza. Tak, jeden z naszych pożyczył trucka, tuningowanego trucka. Wypas bryka. Od tego momentu miała zacząć się nasza świeżutka przygoda z kolarstwem ekstremalnym…